• Wpisów: 109
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 13:43
  • Licznik odwiedzin: 10 392 / 1332 dni
 
bighero6world
 
Ceriseł mnie męczy na skejpie to wrzucam .3.


Wieczorem nie mogłam spać, więc jedyne co robiłam to gapiłam się przez okno na księżyc. Księżyc jest dla mnie jak przyjaciel...był ze mną od chwili kiedy przyszłam na świat...kocham go obserwować w nocy, czasami z nim rozmawiam...wiem że zabrzmi to dziwnie, ale...czasem wydaje mi się że on mnie słucha i też ze mną rozmawia...heh...jestem osobliwa. Po pięciu minutach rozmowy z moim przyjacielem, w końcu poszłam spać. Ale w środku nocy, obudził mnie trzask. Schody prowadzące na poddasze skrzypiały...myślałam że to Leonora, ale kiedy otworzyłam oczy...zobaczyłam kota. Srebrno-błękitnego kota, z jednym okiem zielonym a drugim fioletowym. Usiadłam na łóżku patrząc na kota, a on patrzył na mnie. Po chwili jednak podszedł do mnie i pociągnął za koszulę. Zaciągnął mnie do schodów.
- Chcesz żebym za tobą poszła? - szepnęłam.
Ku memu zdziwieniu, kot pokiwał głową i zaczął wchodzić na poddasze. Weszłam tam za nim. Rozejrzałam się po ciemnym poddaszu. Wszędzie były pajęczyny, a światło księżyca dostawało się tam jedynie przez małą szparę w ścianie. Kot usiadł na dużej skrzyni w kącie, jakby chciał mi powiedzieć, żebym ją otworzyła. Więc podeszłam do niej. Zwierzę zeskoczyło ze skrzyni, żebym mogła ją otworzyć. Uchyliłam lekko wieko i...natychmiast je zamknęłam. Pobiegłam z powrotem do swojego pokoju, kot za mną. "Nie! Nie nie nie! Nie otworzę, nie ma mowy! Obiecałam Leonorze nie wchodzić na poddasze! No dobra, już złamałam obietnicę, ale nie mam zamiaru jej szperać po kątach!" Jakby nic się nie stało, wskoczyłam do łóżka a kot...zniknął tak szybko jak się pojawił.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego